W pierwszej, seniorskiej reprezentacji Polski wystąpiło do tej pory 62 zawodników, którzy w momencie rozgrywania spotkania byli graczami ŁKS. W sumie zawodnicy Łódzkiego Klubu Sportowego zaliczyli 440 występów w 313 oficjalnych meczach pierwszej reprezentacji i strzelili w nich 34 gole.
Piłkarze z ŁKS Łódź
w reprezentacji Polski
JAN TOMASZEWSKI
60 występów + 1 w meczu nieoficjalnym (1973-1978)
22 kwietnia 2022 rozpoczął się kolejny etap w historii ŁKS. Tego dnia nastąpiło oddanie do użytku nowoczesnego, jednego z najładniejszych w Polsce stadionu. Obiekt ten, choć na przestrzeni lat wielokrotnie zmieniał swój wygląd, to niezmiennie, od ponad wieku położony jest przy al. Unii Lubelskiej 2. Wtedy to, 21 lutego 1922 roku na sesji Rady Miasta, przegłosowano uchwałę, o wydzierżawieniu ŁKS na lat 20 gruntu stanowiącego część Polesia Konstantynowskiego, położonego u zbiegu al. Unii i szosy Karolewskiej. Magistrat zastrzegł sobie jednak możliwość wypowiedzenia umowy po 10 latach z rocznym terminem wypowiedzenia.
Oczywiście nie była to pierwsza lokalizacja, którą Klub mógł nazwać swoim obiektem, lub tylko prowadził swoją działalność. Natomiast stała się domem rodzinnym, w którym wychowały się całe pokolenia sportowców, działaczy i kibiców. ŁKS na początku swego istnienia był klubem bezdomnym. Korzystał z boisk innych, najczęściej niemieckich klubów. Przy ul Przejazd, Wólczańskiej, Dzielnej (obecnie Narutowicza), wreszcie w Pasażu Szulca (ul. 1 Maja).
Prezes Wacław Taubwurcel
W 1911 Prezes ŁKS, Wacław Taubwurcel, będący jednocześnie pracownikiem Towarzystwa Akcyjnego „I. K. Poznański”, zwrócił uwagę na plac przy ulicy Srebrzyńskiej 37/39, będący własnością tej firmy. Dzięki pomocy dyrektora Towarzystwa – Thomasa Horrocksa, dotarł do Zarządu. Władze spółki przychylnie odniosły się do jego projektu i przekazały czteromorgowy teren na potrzeby Klubu. 16 maja 1912 nastąpiło uroczyste otwarcie. ŁKS miał wreszcie swój własny dom.
Niestety, szczęście nie trwało długo. W czasie I Wojny Światowej teren ten przejęło wojsko niemieckie. Nastąpiła dewastacja obiektów. Drewniane ogrodzenie, urządzenia, meble, zostały rozebrane na opał, a na boiskach uprawiano kartofle. Po zakończeniu wojny, klub znowu stał się bezdomnym.
Działacze rozpoczęli starania o pozyskanie od miasta gruntu pod obiekty sportowe, ale napotykali spore trudności. Powstał więc pomysł odzyskania boiska przy Srebrzyńskiej 37/39. Był to jednak teren prywatny, nastąpiły zmiany właścicielskie w firmie „IK Poznański”, a nowe władze nie okazywały już takiego zrozumienia dla potrzeb sportowców.
I tu nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Jak wspominał w „Jednodniówce Jubileuszowej” z 1924 roku, wybitny działacz klubu, pan Zygmunt Skibicki, nadal mając nadzieję na odzyskanie obiektu przy ul. Srebrzyńskiej, przedstawiciele ŁKS udali się do Wydziału Budownictwa Miasta Łodzi po informację, na jakich zasadach mogą ubiegać się o dotacje, w postaci drzewa rządowego przeznaczonego na odbudowę po zniszczeniach wojennych.
Tymczasem, Naczelnik Wydziału, inż. Edward Szenfeld, wyraził zdziwienie, że chcą budować się na terenie prywatnym i udzielił wskazówek, jak rozmawiać z władzami miasta, o wydzierżawienie gruntów miejskich. Jednocześnie zasugerował, aby ubiegali się o dziesięciomorgowy teren na Polesiu Konstantynowskim, obok dworca Kaliskiego. Działacze klubu zabrali się do wytężonej pracy i zdobyli wreszcie przychylność prezydenta miasta, Aleksego Rżewskiego, działacza PPS.
Aleksy Rżewski. Członek zarządu ŁKS. Działacz PPS. Były prezydent miasta Łodzi.
Kiedy wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze i pozostaje tylko do przegłosowania decyzja Rady Miasta, zdominowanej przez PPS, do działaczy ŁKS dotarła informacja, że Komisja do Spraw Ogólnych RM, negatywnie zaopiniowała wniosek.
Wobec tego, według pana Skibickiego: „Rozebrano członków komisji celem „obrobienia” między siebie i uświadomiono ich sportowo w ciągu dwóch tygodni tak dalece, że ta sama komisja prośbę naszą z jednogłośną przychylną opinią wniosła na plenum Rady.”
21 lutego 1922 Rada Miasta podjęła uchwałę o wydzierżawieniu terenu. Poniżej prezentujemy cały tekst uchwały.
Uchwała Rady Miasta Łodzi z dnia 21.02.1922. (Dz. Zarządu m. Łodzi z dnia 07.03.1922.)
Uchwała Rady Miasta Łodzi z dnia 21.02.1022. (Dz. Zarządu m. Łodzi z dnia 07.03.1922.) c.d.
Uchwała Rady Miasta Łodzi z dnia21.02.1022. (Dz. Zarządu m. Łodzi z dnia 07.03.1922.) c.d.1
Niebawem powstał Komitet Budowy Parku Sportowego z wojewodą łódzkim, Pawłem Garapichem na czele. Projekt obiektu wykonał inż. Ludwik Christelbauer ze Lwowa.
Projekt Parku Sportowego ŁKS
18 września 1922 – rozpoczęły się prace budowlane, polegające na niwelacji terenu.
26 marca 1923 – po zimowej przerwie wznowiono prace. W tym czasie zawodnicy już trenowali na nowym obiekcie.
24 czerwca 1923 – pierwsza drużyna rozegrała swój pierwszy mecz na nowym boisku, pokonując Warszawiankę 2:1.
29 czerwca 1924 – odbył się pierwszy mecz międzypaństwowy na stadionie ŁKS: Polska – Turcja 2:0. Wystąpiło w nim czterech zawodników ŁKS.
10 sierpnia 1924 – nastąpiło oficjalne, uroczyste otwarcie Parku Sportowego.
I tak, decyzja Rady Miejskiej, podjęta sto lat temu, usytuowała ŁKS w pejzażu miasta w miejscu, w którym nieprzerwanie, mimo wielu przeciwności losu trwa do dziś. Mam nadzieję, że jeszcze niejedno ważne wydarzenie, sukces lub jubileusz, dane nam będzie świętować wspólnie, pod dobrze nam znanym adresem – Aleja Unii Lubelskiej 2, na Polesiu Konstantynowskim, koło Dworca Kaliskiego.
22.04.2022, ŁÓDŹ, OTWARCIE STADIONU KRÓLA / ŁKS ŁÓDŹ – CHROBRY GŁOGÓW
W dniu 21.02.1932 ŁKS zajął pierwsze miejsce w premierowych rozgrywkach o Puchar Polski w siatkówce męskiej. Celowo nie piszę, że go zdobył, bo z powodu niekompetencji organizatorów rozgrywek, którzy mieli problemy ze zrozumieniem stworzonego przez nich samych regulaminu, na oficjalne przyznanie trofeum, trzeba było poczekać kilka miesięcy.
Jak już napisałem, były to pierwsze rozgrywki pucharowe w siatkówce i drugie, po piłce nożnej, przeprowadzone w Polsce. Oficjalną nazwą tej imprezy był puchar Polskiego Związku Gier Sportowych. Potocznie zaś zwano je “zimowymi mistrzostwami”. PZGS była to organizacja prowadząca rozgrywki w koszykówkę, siatkówkę, hazenę i szczypiorniaka, a także, przynajmniej na początku – palanta.
Pierwsze siatkarskie mistrzostwa Polski odbyły się w roku 1929. Rozgrywki o mistrzostwo toczyły się najpierw w okręgach, w okresie wiosennym, natomiast finały ogólnopolskie rozgrywane były latem lub wczesną jesienią. W 1931 PZGS postanowił zagospodarować okres jesienno-zimowy dla gier pucharowych.
ŁKS rozpoczął udział od eliminacji okręgowych, w których podzielono startujące drużyny na 2 grupy. W dniu 6.12.1931 zmierzył się w pierwszym meczu z KS Geyer Łódź wygrywając 30:22. W tamtych czasach rozgrywało się 2 sety do 15, ale decydowała liczba zdobytych punktów. Można więc było przegrać seta, ale dzięki większej liczbie punktów z gry, wygrać mecz. Następnie, na skutek spóźnienia się przeciwnika, uzyskał walkower 30:0 od Makkabi Łódź. Ponownie wygrał z KS Geyer 27:15 i z Makkabi 30:19. W finale okręgowym, w dniach 26 i 27 12.1931, ŁKS zmierzył się z KS Absolwenci Łódź, z którym wygrał 27:25 (po dogrywce) i 30:12.
Pierwsze w historii finały pucharu Polski w siatkówce męskiej odbyły się w dniach 20/21.02.1932 w Łodzi, w Sali Gimnazjum Niemieckiego Reformowanego, przy al. Kościuszki 65. Na co dzień, swoje mecze rozgrywał tam klub SS Triumph Łódź. Budynek ten stoi po dziś dzień, na rogu al. Kościuszki i ul. Zamenhoffa. Do niedawna był siedzibą Wydziału Filologicznego UŁ, a teraz należy do Sądu Apelacyjnego w Łodzi.
Budynek Gimnazjum Niemieckiego przed II WŚ.
Budynek Gimnazjum Niemieckiego, obecna siedziba sądu.
Do finałów zakwalifikowało się 6 drużyn z rozgrywek okręgowych. W eliminacjach zostały podzielone na 2 grupy. W pierwszej znalazły się:
– Sokół-Macierz Lwów,
– AZS Warszawa,
– Gryf Toruń.
W drugiej grupie zagrały:
– ŁKS,
– Cracovia,
– Strzelec Wilno.
ŁKS grał w składzie:
– Chłodziński,
– Linka,
– Welnic,
– Olczak,
– Penski,
– Wolski,
– Weigt.
“Czerwoni” w swojej grupie wygrali z Strzelcem 30:11 oraz z Cracovią 25:29, awansując z I miejsca do finału. Z drugiej grupy weszły drużyny z Lwowa i Warszawy.
W dniu 21.02.1932 rozegrane zostały mecze finałowe. ŁKS na początek wygrał z AZS Warszawa 24:22 po dogrywce, następnie przegrał z Cracovią 27:23 i w ostatnim meczu pokonał Sokół Macierz Lwów 30:21. W pozostałych meczach padły wyniki:
– Sokół – Cracovia 29:25,
– Sokół – AZS 27:25,
– Cracovia – AZS 25:23.
Jak z tego wynika, trzy drużyny miały na swoim koncie 2 zwycięstwa i porażkę. Regulamin rozgrywek, dość innowacyjny jak na tamte czasy mówił, że w takich przypadkach należy policzyć różnicę małych punktów. Wobec tego tabela wyglądała następująco:
1. ŁKS 2-1 79:70
2. Sokół 2-1 77:77
3. Cracovia 2-1 74:77
4. AZS 0-3 70:76
Drużyna siatkarzy ŁKS
A więc ŁKS zdobywa puchar! Niekoniecznie. Okazało się, że działacze PZGS nie bardzo chcieli się zgodzić z regulaminem, który sami stworzyli. Preferowano wtedy zdecydowane rozstrzygnięcia. Jeśli na przykład o końcowym wyniku decydował jeden mecz, to jeśli nawet dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, mecz powtarzano. Jeśli na finał składały się dwa spotkania i każdy z przeciwników odniósł jedno zwycięstwo, trzeba było zagrać trzecie, decydujące.
Dlatego też, liczenie małych punktów było dla działaczy związkowych nienaturalne. Postanowiono nie przyznawać na razie pucharu i naradzić się w szerszym gronie, co z tym fantem zrobić. Padały propozycje, aby ponownie rozegrać finał, już tylko pomiędzy trzema zainteresowanymi drużynami, lub zupełnie anulować całą tą, pierwszą edycję rozgrywek. Ostatecznie jednak, postanowiono trzymać się regulaminu i zatwierdzić wyniki.
Pierwszy w historii rozgrywek, Puchar Polski w grach sportowych, a zarazem pierwszy w historii Klubu, został wreszcie wręczony drużynie ŁKS, w dniu 26.06.1932 w Krakowie, wraz ze złotymi medalami za mistrzostwo Polski. Ale to już inna całkiem historia.
„Gdyby nos Kleopatry był krótszy, inaczej wyglądałoby oblicze świata” powiedział Blaise Pascal. Ten aforyzm bardzo często można przytaczać w historii sportu.
Gdyby nie pech zawodnika, gdyby nie strzelony karny, gdyby nie błąd sędziego. Takie rzeczy dzieją się ciągle. Czasami też, indywidualne decyzje życiowe, podejmowane przez sportowców, mają wpływ nie tylko na ich życie, ale też dzieje klubów, które reprezentują, jak również na budowanie tożsamości ich kibiców. Przedstawię tu historię kilku legend ŁKS, które gdyby inaczej pokierowały swoim życiem, zubożyłyby naszą tożsamość.
Władysław Król
Gdyby Władysław Król nie zmienił zdania i wyjechał z Łodzi zimą z 1936/37 roku, nasz świat mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Kto inny musiałby zająć miejsce największej legendy Klubu, inne nazwisko zdobiłoby fasadę stadionu przy alei Unii Lubelskiej nr 2. Byłby to Gałecki? Jezierski? A może ktoś jeszcze inny. Być może inny trener prowadziłby zespół do mistrzostwa 1958, ale czy by je zdobył? To także jest pytanie do rozstrzygnięcia dla pasjonatów historii alternatywnej.
Jesienią 1936 roku pan Władysław poprosił o wykreślenie z grona członków ŁKS, ponieważ zamierzał przenieść się na Śląsk, gdzie znalazł lepszą posadę. W Łodzi pracował jako monter w elektrowni, gdzie zarabiał 216 zł miesięcznie. W Katowicach miał podjąć pracę w hucie z pensją ponad 400 zł. Zamieszany w to był Klub Sportowy Dąb Katowice, który miał silną drużynę hokejową, a i jego piłkarze grali wtedy w I Lidze, choć skończyli tamten sezon w niesławie.
Król wyjechał do Katowic w grudniu. Zagrał w hokeja meczu sparingowym Dębu, później także w hokejowej reprezentacji Śląska. Co ciekawe, w związku z toczącym się śledztwem w sprawie próby przekupstwa, jakiego mieli dopuścić się piłkarscy działacze Dębu i spodziewanego zawieszenia tej sekcji przez PZPN, powstał projekt, aby Władysław Król nadal reprezentował ŁKS w lidze piłkarskiej, dojeżdżając na mecze, a Dąb jako hokeista. Chyba jednak taki układ nie przypadł nikomu do gustu i pan Władysław, sobie na chwałę, a nam na pożytek, powrócił do Łodzi, gdzie jego legenda mogła się już bez przeszkód rozwijać.
W bardziej współczesnych czasach w historii ŁKS, miały miejsce podobne sytuacje. Co ciekawe, wszystkie dotyczyły zawodników, którzy dość mocno zapisali się w dziejach Klubu.
Marek Chojnacki / Piłka nożna
Pierwsza, miała miejsce w 1984 roku. 18 listopada tegoż roku ŁKS, posiadający młodą, niedoświadczoną drużynę, pokonał w Poznaniu aktualnego mistrza Polski Lecha 2:1. Po spotkaniu pojawiły się insynuacje, że wynik ten, to pierwsza rata, którą Kolejorz zapłacił za transfer Marka Chojnackiego. W przerwie zimowej z niepokojem czekaliśmy na wieści transferowe z Klubu. Zwłaszcza że „Chaczyk” rzeczywiście przestał się pojawiać na treningach. Jednak zarząd Klubu, pod kierownictwem najbardziej chyba rzutkiego działacza tamtych czasów, wiceprezesa Edwarda Gliszczyńskiego, odmówił zawodnikowi zwolnienia z Klubu i przenosin do Poznania. Pan Marek musiał więc wrócić do treningów i gry w ŁKS. Pozostał z nami na długie lata, stając się jedną z klubowych legend.
Jacek Ziober
Druga, już dość głośna w skali kraju sytuacja, miała miejsce latem 1990. Gdyby sprawy potoczyły się po myśli GKS Katowice, nie moglibyśmy przez lata szczycić się najdroższym transferem zagranicznym w historii polskiej piłki. Wtedy to małżonki dwóch najlepszych ówcześnie polskich piłkarzy, Jacka Ziobera i Romana Koseckiego z Legii, wybierały już podobno zasłonki do swoich nowych mieszkań w Katowicach. Kilku poważnych i na ogół wiarygodnych dziennikarzy twierdziło, że zostały już podpisane jakieś dokumenty, a pieniądze przelane. Mimo to, dwaj znakomici skrzydłowi nie zagrali nigdy w barwach GKS. Utkwił mi w pamięci fragment pewnego artykułu napisanego kilka miesięcy później: „…Marian Dziurowicz, to chyba, najbardziej spolegliwy prezes ligowy. W jego klubowym sejfie znajdują się podpisane kontrakty Ziobera i Koseckiego, a zawodnicy ci nadal grają gdzie indziej…”.
Była to bardzo tajemnicza sprawa, być może warta teraz wyjaśnienia. Przecież wszystko się już dawno przedawniło.
Wreszcie ostatnia, najmniej kontrowersyjna sytuacja, miała miejsce latem 1995.
DAVID BECKHAM, GRZEGORZ KRYSIAK. 26.08.1998 – ŁKS – Manchester United -FOTO/ WŁODZIMIERZ SIERAKOWSKI
Odeszło wtedy z Klubu kilku doświadczonych piłkarzy. Wśród nich także Grzegorz Krysiak. Cały okres przygotowawczy przed sezonem, spędził w Zagłębiu Lubin. Pogodziliśmy się już z tą stratą, gdy niespodziewanie, podobno na godzinę przed meczem II kolejki z GKS Bełchatów, pan Grzegorz pojawił się na stadionie, podpisał nowy kontrakt z Klubem, przebrał się i wyszedł na rozgrzewkę. Na boisku pojawił się w drugiej połowie i strzelił jedyną bramkę meczu. Był to bardzo spektakularny powrót.
Gdyby jednak pozostał wtedy na Dolnym Śląsku, kto byłby teraz „naszym chuliganem”? Przypomnę tylko, że przed nim aspirował do tego miana Dariusz Podolski. Jednak podjęta przez niego dwa lata wcześnie decyzja, odarła go w oczach kibiców ze statusu „legendy”.
Jak widać, w świecie sportu zawsze dużą rolę odgrywał przypadek, czyjaś być może, emocjonalna decyzja lub jakieś tajemnicze siły, o których nie mamy pojęcia. Tylko my, kibice, trwamy na miejscu i czasami zbyt impulsywnie, kreujemy swoich idoli, albo obiekty niechęci, na podstawie tego, co nam przyniesie los.